Półwysep Koreański: Szaleństwo kontrolowane PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Andrzej   
czwartek, 10 czerwca 2010 17:24
Zapraszamy do zapowiadanego wcześniej artykułu na temat ostatnich  wydarzeń w stosunkach międzykoreańskich.

Półwysep Koreański: Szaleństwo kontrolowane

Taktyka reżimu Kim Jong Ila nie zmienia się od lat: doprowadzić konflikt między państwami koreańskimi na skraj wojny i się wycofać.

Dziś nikt nie ma już wątpliwości: 26 marca południowokoreańska korweta Cheonan poszła na dno trafiona torpedą komunistów z Północy. Ten akt agresji właściwie nie różniłby się od setek innych prowokacji reżimu z Pjongjangu, gdyby nie fakt, że tym razem śmierć poniosło aż 46 marynarzy Południa, a Seul wyraźnie stracił cierpliwość. Czyżby otwierał się nowy front nigdy formalnie niezakończonej wojny koreańskiej?

Bez rozwiązania

Światowe media prześcigają się w doniesieniach o eskalacji napięć na linii Pjongjang – Seul, zapominając, że działania te są przede wszystkim formą komunikacji zewnętrznej reżimu Kim Jong Ila. Prawdziwa nowa wojna na Półwyspie Koreańskim nie jest potrzebna nikomu. Ani obu państwom koreańskim, ani Stanom Zjednoczonym, ani regionalnym mocarstwom – Chinom, Japonii czy Rosji.

Nieuchronna przegrana Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej oznaczałaby koniec totalitarnej dyktatury na Północy i dopiero wówczas otwarta zostałaby puszka Pandory. Nikt nie ma dziś pomysłu na to, co zrobić z 23 milionami obywateli KRL-D, spośród których co najmniej kilka milionów zechciałoby zapewne ruszyć na poszukiwanie lepszego życia w państwach regionu. Realnych planów połączenia dwóch państw brak.

Poważnie nie można traktować także analiz, w których lider Północy przedstawiany jest jako obłąkany szaleniec, skłonny do rzucenia wszystkiego na jedną szalę. Wiele można zarzucić Kim Jong Ilowi, ale nie to, że jest bezmyślnym furiatem. Choć według relacji uciekinierów północnokoreańskich, którzy kiedyś dla niego pracowali, po alkoholu traci nad sobą kontrolę, jednak w stosunkach z Koreą Południową, USA i innymi państwami od lat uprawia politykę skalkulowanego szaleństwa, obliczonego na uzyskanie jak największych korzyści bez poniesienia zbyt wielu strat. Od śmierci Kim Ir Sena w 1994 roku to on dyktuje warunki światu i skutecznie uzyskuje to, o co zabiega.

Graficzne przedstawienie historii stosunków obu Korei miałoby kształt sinusoidy. Linia przechodziłaby od gróźb i żądań reżimu Północy do spełnienia ich przez Południe oraz społeczność międzynarodową, by ponownie powrócić do żądań, gróźb i incydentów ze strony Północy. W czerwcu 2000 roku doszło do obiecującego spotkania przywódców obu Korei, a już w styczniu 2003 roku Północ wycofała się z Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. We wrześniu 2005 roku zawarto nowe porozumienie, które w 2006 zostało zerwane na skutek prób rakietowych i podziemnej próby jądrowej KRL-D.

Gwarancje bezpieczeństwa

Po spotkaniu liderów obu Korei w 2007 roku po raz kolejny rozbudzone zostały nadzieje, ale ostudziły je nowe próby rakiet balistycznych i podziemna próba jądrowa Korei Północnej. Jednak za każdym razem reżim coś ugrywał dla siebie. A to zastrzyk inwestycji zagranicznych (głównie południowokoreańskich), a to pomoc gospodarczą, a to gwarancje bezpieczeństwa ze strony USA, usunięcie z listy państw sponsorujących terroryzm czy pomoc w postaci dostaw energetycznych.

Najwyraźniej na koreańskiej sinusoidzie nadszedł właśnie czas na kolejny kryzys, kolejne roszczenia i zapewne kolejny haracz. To właśnie próbuje powiedzieć reżim Ukochanego Przywódcy pobratymcom z Południa. W zamian za polityczny okup przywódca Północy zaoferuje prawdopodobnie kilka miesięcy względnego spokoju i parę obietnic bez pokrycia. Kim Jong Il wykorzystuje także wizytę amerykańskiej sekretarz stanu Hillary Clinton, która odbyła właśnie podróż do Pekinu, Tokio i Seulu. Chce wywrzeć nacisk na Amerykanów, by ci wrócili do rozmów normalizujących stosunki na linii Pjongjang – Waszyngton.

Kolejnym powodem agresywnego zachowania mogą być pojawiające się od sierpnia 2008 roku pogłoski na temat fatalnego stanu zdrowia Kim Jong Ila (mówiono o wylewie, cukrzycy, niewydolności nerek, nadciśnieniu, raku trzustki etc.). Przywódca Północy musi więc udowodnić, że nadal sprawuje pełną kontrolę nad krajem. W tym celu mobilizuje siły polityczne, armię i naród wokół swojej osoby, a nic tak nie jednoczy, jak urojone zagrożenie z zewnątrz. Po umocnieniu pozycji wodza łatwiej będzie otworzyć drogę do sukcesji władzy następcy, 27-letniemu Kim Jong Unowi, który w styczniu 2009 roku został namaszczony na spadkobiercę ojca.

Wreszcie KRL-D przygotowuje się do obchodów przypadającej w 2012 roku setnej rocznicy urodzin zmarłego w 1994 roku „wiecznego prezydenta” Kim Ir Sena. Ma to być okazja do podsumowania dokonań autarkicznej gospodarki Północy. Tyle że bez wyciągnięcia pomocy od Południa pokaz wypadnie blado, a to z kolei mogłoby niekorzystnie wpłynąć na wizerunek przywódcy kraju w oczach narodu.

Na razie nowa koreańska rozgrywka dopiero się rozpoczęła. Południe też ma kilka atutów. Władze w Seulu zamroziły kontakty handlowe z Północą. KRL-D odczuje to mocno, gdyż w 2009 roku wymiana handlowa z Koreą Południową generowała aż 13 proc. PKB. Być może nowe sankcje wprowadzą też Tokio, Waszyngton i ONZ.

Zwolennikiem twardej polityki wobec Północy jest sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon (notabene były minister spraw zagranicznych i handlu Korei Południowej w latach 2004-2006). W najbliższym czasie spodziewane są także wspólne manewry floty amerykańskiej i koreańskiej na Morzu Żółtym. To tradycyjne przesłanie dla Kim Jong Ila, by reżim nie zapomniał przypadkiem, na co się porywa. Być może KRLD ponownie zostanie też wciągnięta na czarną listę państw sponsorujących terroryzm.

Sprzeciw Japonii

Jak zareaguje, jeśli tak się stanie? Czego można się spodziewać w najbliższym czasie? Być może powtórki prób rakietowych z 2009 roku, kolejnej podziemnej eksplozji jądrowej albo nawet odwołania się do terroru wobec Południa. Wszystko po to, by Pjongjang za parę miesięcy mógł zademonstrować jakieś pojednawcze gesty i wolę kontynuowania rozmów. Oczywiście w zamian za pomoc gospodarczą i parę ustępstw ze strony społeczności międzynarodowej.

Skoro tak dokładnie potrafimy przewidzieć scenariusz rozwoju wypadków na Półwyspie Koreańskim, może w ogóle nie warto się sprawą przejmować? Problem w tym, że KRL-D jest skrajnie zmilitaryzowanym państwem atomowym, a mechanizmów władzy w hermetycznym reżimie w istocie możemy się tylko domyślać.

Według różnych raportów Korea Północna może mieć nawet 10 głowic jądrowych, a na pewno dysponuje ponadmilionową armią i tysiącami dział wycelowanych w stolicę Południa. To, że zagrożenia nie można do końca ignorować, podkreśla najnowsza zgoda Japonii na stacjonowanie wojsk USA na Okinawie, choć obecność ta wielokrotnie budziła sprzeciw Japończyków. W Tokio bierze się pod uwagę ryzyko niekontrolowanego upadku reżimu Kim Jong Ila i przejęcia północnokoreańskiego arsenału jądrowego przez przypadkowe osoby.

Niepokoić mogą bojowe zapowiedzi prezydenta Korei Południowej Lee Myung-baka, który ostrzegł KRL-D, że „każda następna prowokacja spotka się z odwetem Korei Południowej”. Innymi słowy wojna nerwów może się od czasu do czasu kończyć wymianą ognia. O tym, że sytuacji nie można bagatelizować, świadczy także wznowienie przez Chiny i USA zawieszonych na początku roku kontaktów wojskowych. Bo tak naprawdę tylko Pekin ma jeszcze możliwość wpływania na koreańskich komunistów.

Świat coraz mniej poważnie traktuje powtarzające się od lat groźby Kim Jong Ila. Co jednak mogłoby się stać, gdyby reżim z Pjongjang zechciał kiedyś udowodnić, że jednak nie żartuje? Właśnie ta niepokojąca niepewność i brak pomysłu, co zrobić z Koreą Północną po upadku Kima, powoduje, że reżim jeszcze długo będzie mógł grozić wszystkim wkoło i stawiać coraz bardziej wygórowane żądania.

Andrzej Bober


Tekst pierwotnie ukazał się na łamach tygodnika Newsweek, nr 23/2010 z 6 czerwca 2010 r., s. 74-75. Artykuł w wersji gotowej do druku dostępny pod adresem:

http://www.newsweek.pl/artykuly/polwysep-koreanski--szalenstwo-kontrolowane,59942,1/print

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
Zmieniony: sobota, 12 czerwca 2010 10:16