Użytkownik
Popularne
- Piłka nożna w Korei Północnej - raport specjalny
- Jak wyjechać do Korei Północnej?
- Łamanie praw człowieka w Korei Północnej
- Zdjęcia codziennego życia w Pjongjangu
- Język północnokoreański
- Pożyteczni idioci Kim Jong Ila w Polsce
- Ideał kobiety według Kim Jong Ila
- Ciekawe zdjęcia zwykłego kalendarza w Korei Północnej
- Idea Dżucze: Oficjalna ideologia Korei Północnej
- Czy piłkarze Korei Północnej zniknęli?- wypowiedź Nicolasa Levi dla portalu sport.pl
- Stany Zjednoczone "pogratulowały" Korei Płn. z okazji dnia niepodległości
- Co łączy Waldemara Pawlaka i Kim Ir Sena ?
- 21 tradycyjnych potraw północnokoreańskich
- Korea Płd.: Fala z północy zabiła na rzece co najmniej trzy osoby
| "Kraina wiecznej szczęśliwości” - reportaż z pobytu w KRLD |
|
| Wpisany przez northkorea.pl |
| piątek, 02 kwietnia 2010 11:37 |
|
Zachęcamy do przeczytania tekstu redaktora naszego portalu Andrzeja Bobera, którego artykuł ukazał się w 12 numerze tygodnika "Angora": "Kraina wiecznej szczęśliwości” - reportaż z pobytu w KRLD
Pobyt w Koreańskiej Republice Ludowo-Demokratycznej rozpoczyna się niemal identycznie, jak w opowiadaniu komiksowym francuskiego rysownika Guya Delisle „Phenian”. Już w momencie lądowania na płycie lotniska w Pjongjangu (dawny egzonim - Phenian) obserwatorowi zaczynają towarzyszyć uczucia zdziwienia, przemieszane z niedowierzaniem, przechodzącym w niektórych sytuacjach w osłupienie.
Zanim jednak dane nam będzie ujrzeć efekty gospodarki autarkicznej, opartej na ideach Dżucze, musimy przejść kontrolę bagażu, która w zależności od kontrolera, może być szczegółowa lub bardzo szczegółowa. W przypadku pierwszej możliwości usłyszymy standardowy zestaw pytań dotyczący przewożonych przez nas rzeczy, celu podróży, potwierdzenia zakwaterowania i zaproszenia. Jeśli zainteresujemy jednak służbę graniczną swoją osobą, będziemy musieli przejść drugi rodzaj kontroli, bardziej szczegółowej, tzn. obejmującej dokładne przejrzenie bagażu, portfela, przewożonych dokumentów (o ile nie jest to korespondencja dyplomatyczna) etc.
Korea Północna należy raczej do krajów „drogich”. Osoba chcąca odwiedzić Koreę Północną powinna liczyć się z kosztem rzędu 130-200 Euro za dzień pobytu w tym „zapomnianym świecie”. Obiad w restauracji to wydatek rzędu 10-20 Euro. Zdecydowanie droższy niż w Europie jest także sprzęt techniczny. W nielicznych sklepach z elektroniką czy sprzętem RTV i AGD można zakupić odpowiednie urządzenia, lecz ich cena jest zazwyczaj około dwu-, trzykrotnie wyższa od cen w Polsce i UE.
W Pjongjangu do 30 listopada 2009 roku, tj. kolejnej reformy walutowo – cenowej (poprzednie miały miejsce w latach 1947, 1979, 1992, 2002) działało także kilka „sklepów dewizowych” dostępnych dla przyjezdnych bądź dla posiadających dewizy północnych Koreańczyków. Chcąc zapłacić w restauracji za niewielki obiad nominałem przewyższającym 100 Euro można było spotkać się z trudnościami związanymi z uzyskaniem reszty. Najzwyczajniej, dany lokal mógł nie dysponować odpowiednią ilością dewizy. W takich sytuacjach, klient otrzymywał swoisty „weksel”, z którym przy najbliższej okazji mógł zwrócić się po uzyskanie zwrotu reszty, albo zapłacić za kolejny obiad. Przy drobnych opłatach, np. 4,83 Euro, płacąc banknotem o niskim nominale (np. 5 Euro) zdarzało się, że sprzedawczyni nie mając 17 eurocentów reszty, wydawała ją albo w chińskich juanach, albo centach amerykańskich, albo wonach północnokoreańskich, albo w postaci kalendarzyka na dany rok kalendarzowy, ostatecznie w postaci gum do żucia, itp.
W całej Korei Północnej od świtu do zmierzchu kierowców pojazdów cywilnych obowiązuje zakaz poruszania się na światłach drogowych, które zarezerwowane są w tym czasie jedynie dla pojazdów uprzywilejowanych (straż, „pogotowie”, policja), wojskowych czy funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa państwowego w czasie wykonywania określonych zadań.
Po kraju oczywiście nie można poruszać się bez specjalnych przepustek. Nawet wyjazd do miejscowości oddalonych nieznacznie od stolicy, wymaga określonych zezwoleń. Skuteczność zakazów jest wysoka na skutek licznych specjalnych punktów kontrolnych na drogach czy na rogatkach miast. Niezatrzymanie się do kontroli może doprowadzić do tragicznych następstw.
Osoba powracająca z KRLD słyszy wielokrotnie pytania bardzo ogólnikowe, typu „jak tam jest”, „jak im się żyje”, „czy jest tak strasznie, jak się słyszy”, ale i czasami bardziej rzeczowe i przemyślane, jak np. „dlaczego Ci ludzie nie buntują się ”, „dlaczego godzą się żyć w tak trudnej rzeczywistości”, czy bardziej dosadnie „czy oni w ogóle samodzielnie potrafią myśleć”? O ile na pierwsze pytania zawsze trudno odpowiedzieć, nie mając zarezerwowanych przynajmniej kilku godzin na rozmowę, o tyle na te precyzyjnie postawione odpowiedź jest krótsza – indoktrynacja ideologiczna. W kraju tym, jak w żadnym innym, człowiek od pierwszych lat swojego życia poddawany jest permanentnej indoktrynacji, już na etapie przedszkola. Od pierwszych lat życia uczy się czym jest miłość, posłuszeństwo, wiara i szacunek wobec wodza, ojca narodu oraz w jaki sposób uczucia te okazywać, w jaki sposób je publicznie móc zamanifestować. Portrety „Tytana Myśli”, „Syna Słońca” – Kim Ir Sena oraz Kim Dzong Ila są wszechobecne w postaci marmurowych pomników czy betonowych portretów (w liczbie, wg różnych szacunków 35-45 tys.). W niemal każdym domu północnokoreańskim, przynajmniej w jednym pokoju wisi swoisty tryptyk z wizerunkami – Kim Ir Sena, Kim Dzong Ila i Kim Dzong Suk, tj. matki Kim Dzong Ila, a tym samym matki narodu. W całym kraju znajduje się około 60 tysięcy tablic pamiątkowych umieszczanych w miejscach, które swoją obecnością zaszczycił „Wieczny Prezydent” - Kim Ir Sen. Niezależnie od tego, którą z północnokoreańskich gazet otworzymy, na pierwszej stronie obecny jest zawsze przywódca kraju. Dni urodzin „Wielkiego Wodza” Kim Ir Sena (15 kwietnia) i „Ukochanego Przywódcy” Kim Dzong Ila (16 lutego) są świętami narodowymi. Ten dzień jest wolny także od pracy, a mieszkańcom przysługują dodatkowe racje żywieniowe, tak by mogli tego dnia wyrażać sobą autentyczną radość. Sam w czasie jednej z wizyt na wystawie kwiatowej kimdzongilii (kwiatu poświęconego Ukochanemu Przywódcy, jest i kimirsenia – poświęcona Wielkiemu Wodzowi) zostałem poproszony o komentarz. Pytanie brzmiało mniej więcej tak: „co czuję w tym niezwykłym miejscu”? Moja odpowiedź nie zachwyciła dziennikarki, toteż zasugerowała, bym powiedział mniej więcej „że czuję powiem świeżości myśli i troski Ukochanego Przywódcy”. Na szczęście, udając brak zrozumienia przenośni, wykręciłem się intensywnym katarem, który uniemożliwił mi właściwe wyczucie klimatu, wystarczyło. Kolejnym razem, na wystawie obrazów poświęconych temu samemu liderowi, po raz kolejny zostałem poproszony o komentarz dotyczący moich odczuć, i tym razem udało się usprawiedliwić. Przyznać należy, że we wszystkich wspomnianych miejscach, jak również tych, gdzie nie towarzyszyła kamera, kult wodza był niezwykle mocno odczuwalny i wszechogarniający. Wystawy są mocno pouczające. Dowiemy się z nich m.in. że Kim Dzong Il był najlepszym uczniem, gimnastykiem, bejsbolistą, piłkarzem, reżyserem, aktorem, a wedle oficjalnej propagandy w 2006 roku uznano, że jest także najlepszym golfistą świata. Talenty Kima są niezliczone, toteż w okresie dzieciństwa Kima powstał nawet specjalny regulamin z zasadami, jak obchodzić się z tak cudownym dzieckiem jakim był Kim.
Z powodu wszechobecnej indoktrynacji, nawet prywatnie północni Koreańczycy obawiają się rozmów dot. sytuacji politycznej czy gospodarczej kraju, nie wspominając o jakiejkolwiek krytyce czy wątpliwościach pod adresem przywódcy. W domach, tych tematów także się nie porusza, gdyż dziecko nieopatrznie mogłoby się podzielić zasłyszanymi „narzekaniami” rodziców ze swoimi rówieśnikami w przedszkolu, które powtórzyłyby to w swoich domach. Poza tym dyskusji mogłaby się przysłuchiwać zawsze czujna i ideologicznie poprawna przedszkolanka i donieść komu trzeba. Los takiej „skażonej” rodziny jest powszechnie znany.
Reżim północnokoreański chcąc zachować pozory swobód religijnych w Korei Północnej, zezwolił przed laty na budowę kilku kościołów chrześcijańskich w stolicy. Na dzień dzisiejszy, w Pjongjangu działają cztery świątynie chrześcijańskie, w tym dwie protestanckie, jedna katolicka oraz otwarta w kwietniu 2006 roku prawosławna. Choć państwo konstytucyjnie zapewnia obywatelom wolność religijną, w rzeczywistości północnokoreańscy chrześcijanie czy wyznawcy innych religii są mocno prześladowani. Jedyną dopuszczalną formą wierzeń, jest wiara w ideologię państwową i dwie osoby, tj. nieżyjącego Kim Ir Sena oraz jego syna – Kim Dzong Ila. Wzniesione budowle służą celom propagandowym i nawet msza w pjongjańskim Kościele katolickim przypomina spektakl. Dniem liturgicznym jest w nim oczywiście niedziela. Cała „msza” trwa jednak 25 minut. Nie przewodzi jej wyświęcony ksiądz lecz „towarzysz-diakon”, który reprezentuje aparat bezpieczeństwa państwa, natomiast w liturgii uczestniczą „wierni z przydziału”, którzy zostali skierowani do tej roli przez partię. Najczęściej mają już na stałe przydzielone miejsce w Kościele, natomiast pierwsze ławki są pozostawione dla zagranicznych przyjezdnych. Kościół ten zależny jest jedynie od partii, w żadnej mierze nie podlega Watykanowi. Nie ma możliwości skorzystania z sakramentu spowiedzi. Mówiąc ironicznie, zapewne dlatego, że przed partią i tak niczego nie da się ukryć, a poza tym partia reprezentuje przecież tutejszego Boga, Kim Ir Sena.
Północni Koreańczycy w odczuciu autora mają duże problemy z samodzielnym, analitycznym myśleniem, będące wynikiem niemal całkowitego zniewolenia umysłów. Za to z niesamowitą łatwością są w stanie wyuczyć się na pamięć różnych formułek, frazesów czy historii z życia przywódców kraju. Ci ludzie nie są w żadnym razie intelektualnie czy mentalnie wyjałowieni. Posiadają wyraźną i niepowtarzalną osobowość, która jednak musi być głęboko skrywana pod płaszczem ideologicznej poprawności. Bardzo często obdarzeni są różnymi talentami artystycznymi, są mocno uzdolnieni muzycznie, plastycznie czy literacko. Nieliczni jednakże dostają szansę tworzenia, a jeśli już, to jedynie na zamówienie partii i na potrzeby głoszonej ideologii. Nie wszyscy decydują się na taką służbę, przez co tracą całkowicie możliwość przejawienia swoich zdolności. Ich odporność psychiczna jest zaskakująco wysoka, być może dlatego, że inna, prostsza rzeczywistość nie jest im znana. Trudne wyzwania nie stanowią problemu. Nie ma dla nich rzeczy nie do przejścia, niemożliwych do zrealizowania. Takie podejście do codziennych problemów wymusiło na nich życie i to ono każdego dnia ich egzaminuje. Tak jak i południowi Koreańczycy odczuwają strach, smutek, żal, tęsknotę, przy czym nie mają czasu i zbędnej energii na długie rozpamiętywanie. Muszą przeć nieustannie do przodu, wbrew przeciwnościom, bo kto się zatrzymuje choć na chwilę, tonie w nurcie codziennych trudności.
Pomimo niemal pełnej izolacji od wiadomości ze świata zewnętrznego, można spotkać w KRLD osoby bardziej otwarte na rozmowę. Trzeba się jednak liczyć z ryzykiem, że okazywane zaciekawienie światem „zewnętrznym” czy osobą rozmówcy i jego poglądami, może posłużyć napisaniu stosownego raportu. Północny Koreańczyk znający język angielski, musiał go gdzieś bowiem opanować, a jeśli nie mógł tego dokonać poprzez Internet (powszechny brak dostępu), wyjazd zagraniczny czy samodzielną naukę, musiało pomóc mu w tym państwo. Pomoc taka nie jest oczywiście bezcelowa i bezinteresowna. W takiej dyskusji najpierw usłyszymy najczęściej pytania dotyczące wykonywanego zawodu, posiadanych zdolności, znajomości języków obcych, a w dalszej kolejności pytania dotyczące systemu i ustroju politycznego, który reprezentujemy etc. Jeśli ktoś wyjeżdżając do KRLD liczy na jakąś prywatną, otwartą i szczerą rozmowę, mocno się przeliczy, a wiara taka świadczy o naiwności tejże osoby. To tak, jakby wymagano od nas położenia głowy pod topór. Nie zdecydowalibyśmy się na to. Podobnie, północny Koreańczyk wie, ze moglibyśmy się okazać katem (świadomie lub nie), więc lepiej nie ryzykować.
Pojedyncze elementy obserwowanej w tym miejscu rzeczywistości układają się w smutny, czasami wręcz przygnębiający obraz. Abstrahując od systemu politycznego kraju, zapominając o obozach karnych, niemal rokrocznie powtarzających się klęskach nieurodzaju i fali głodu, powszechnej denuncjacji i wszechobecnej propagandzie, Korea Północna jest niepowtarzalnym krajem, z pięknym krajobrazem i wielowiekową tradycją. W tych trudnych dla północnych Koreańczyków chwilach pozostaje mieć nadzieję, że zbieżność czynników zewnętrznych (reakcja mocarstw światowych) i wewnętrznych (reformy wewnętrzne, zmiana reżimu) pozwoli zbliżyć się Koreańczykom z Północy do społeczności międzynarodowej.
Andrzej Bober – doktorant WSMiP UŁ, członek AKSE, redaktor portalu www.northkorea.pl, specjalizuje się w problematyce państw Półwyspu Koreańskiego. Tekst pierwotnie ukazał się w tygodniku "Angora", nr 12 (1031) z 21 marca 2010, s. 78-79.
|
| Zmieniony: piątek, 02 kwietnia 2010 22:33 |

